59. KVIFF i 51. LFŠ – relacja z największych czeskich festiwali filmowych

Lato oznacza zawsze wysyp czeskich premier. Na początku lipca odbywa się Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Karlowych Warach (KVIFF), z kolei pod koniec miesiąca rodzimi filmowcy zjeżdżają się w Uherskim Hradiště na słynnej “Filmovce” (Letniej Filmowej Szkole), przeglądzie przeznaczonym dawniej tylko dla członków klubów filmowych, dziś święcie kina, które od starszego i bardziej prestiżowego festiwalu w zachodnich Czechach stara się odróżnić luźniejszą atmosferą oraz ogólnodostępnym programem dla tzw. przeciętnego widza.

KVIFF po raz pierwszy bez Prezydenta

Filmem otwarcia 59. edycji festiwalu w Karlowych Warach był dokument “Musíme to zarámovat!” (2025, reż. Milan Kuchynka, Jakub Jurásek) – wywiad-rzeka przeprowadzony w 2021 roku z Jiřím Bartošką, wielooletnim prezydentem festiwalu, który zmarł w maju bieżącego roku. Bartoška był znanym i cenionym czeskim aktorem filmowym, jednak od lat jego główną rolą było przewodniczenie festiwalowi, któremu pomógł odbudować dawny prestiż1. Oprócz filmu otwarcia Bartošce został poświęcony także dojmujący tegoroczny festiwalowy zwiastun2, a kierownictwo festiwalu zdecydowało, że funkcja prezydenta pozostanie odtąd nieobsadzona.

Kino dokumentalne wyraźnie zaznaczyło swoją obecność w festiwalowym programie. Podobnie jak przed rokiem, Kryształowy Glob w konkursie głównym powędrował do filmu dokumentalnego, tym razem była to czesko-słowacka koprodukcja “Raději zešílet v divočině” (2025) w reżyserii Mira Remo. W filmie wystąpili samotnicy i pustelnicy żyjący w dzikich zakątkach Czech, których losy kilka lat temu opisał w książce o tej samej nazwie reportażysta Aleš Palán3.

Mnie z kolei udało się obejrzeć inny czeski dokument. W sekcji pokazów specjalnych światową premierę miał “Projekt český film” (2025). Twórcy filmu –  Marek Novák oraz Mikuláš Novotný – pomysł zaczerpnęli od Wima Wendersa, który kilka dekad wcześniej podczas festiwalu w Cannes nakręcił podobną ankietę “Room 666” (1982), pytając innych filmowców o przyszłość kina. Novák i Novotný swoją kamerę postawili w pokoju hotelu Thermal (głównego obiektu festiwalowego) w 2024 roku. Przepytali 29 reżyserów zadając im jedno proste pytanie – co oznacza dla nich pojęcie “czeski film”. Wśród respondentów znaleźli się m.in. Dužan Duong, autor pierwszego pełnometrażowego czesko-wietnamskiego filmu “Letní škola, 2001” (2025) opowiadającego historię jednej z największych mniejszości narodowych w Czechach4, czy Tomasz Wiński – polski reżyser żyjący w Pradze, a także kilka różnych generacji czeskich i słowackich reżyserów. Ciekawe w tym dokumencie są nie tylko barwne, czasem powtarzające się, a czasem zaprzeczające innym rozmówcom opinie na temat specyfiki i kondycji rodzimej kinematografii, ale także główne założenie realizacyjne – poszczególni twórcy zostali zamknięci w pokoju hotelowym sam na sam z kamerą, reżyserują więc sami siebie.

W tym roku przybył nowy festiwalowy obiekt – zrekontruowane Císařské lázně.

Jednym z bohaterów dokumentu “Projekt český film” był młody czeski reżyser Vojtěch Strakatý. Jego debiut “After Party” (2024) miał premierę na festiwalu w Wenecji, w tym roku powrócił do Karlowych Warów ze światową premierą drugiego pełnego metrażu – “Na druhé straně léta” (2025). To unikatowy w czeskim kinie gatunkowy mariaż coming-of-age drama z elementami realizmu magicznego. Podobnie jak w kameralnym debiucie, Strakatý portretuje żeńskie bohaterki, zamiast budowania wielkich historii, skupia się na małym wycinku teraźniejszości oraz przeżyciach towarzyszących niepewności chwili.

Zupełnie inną perspektywę przyjął Dužan Duong, autor wspomnianego już wcześniej filmu “Letní škola, 2001”, w którym pozbierał doświadczenia swojego pokolenia oraz generacji rodziców, którzy przyjechali do Czechosłowacji za pracą. Nikt nie wiedział jakiego filmu się spodziewać, tytuł oraz plakat mogły sugerować, że będzie to lekka letnia komedia bazująca na stereotypach, jakie na temat Wietnamczyków mają Czesi. Duong nakręcił natomiast rodzinny dramat, opisując tę samą historię z perspektywy trzech męskich protagonistów. Film opowiada o potrzebie odbudowy zerwanych relacji, częstą praktyką było bowiem to, że rodzice wysyłali jedno z dzieci na okres dorastania do Wietnamu, gdzie było wychowywane przez dziadków oraz dalszą rodzinę. Twórcy filmu liczyli na mobilizację wietnamskiej społeczności i sukces frekwencyjny, tymczasem film wzbudził mieszane uczucia wśród żyjących w Czechach Wietnamczyków. Już w trakcie dyskusji po przedpremierowym pokazie w praskim kinie Světozor, pomimo ciepłego przyjęcia, dało się zauważyć, że wietnamska część widowni była bardzo wrażliwa na to, czy ekranowa historia jest zgodna z ich własnymi doświadczeniami. Reżyser, który większość swojego życia spędził w Czechach, starał się uniknąć stereotypizacji swoich bohaterów, ale jednocześnie opowiedzieć o życiu i wychowywaniu się na wietnamskich targowiskach. Wytknięto mu także pominięcie w filmie perspektywy kobiecej – matki rodziny. Przetarł jednak szlaki kolejnym wietnamskim autorom i autorkom, swój pełnometrażowy debiut przygotowuje także obiecująca twórczyni krótkich metraży, Diana Cam Van Nguyen.

Letnia Filmowa Szkoła rozpoczyna drugie półwiecze

Na otwarcie 51. Letniej Filmowej Szkoły (LFŠ) pokazano “Karavan” (2025) debiutującej w kinie fabularnym Zuzany Kirchnerovej, czyli film, który po 30 latach przerwy przywrócił czeską kinematografię do sekcji konkursowej festiwalu w Cannes. To właśnie “Filmovka” jest zaraz po Karlowych Warach drugą okazją do obejrzenia najnowszych filmów, jeszcze zanim trafią do regularnej kinowej dystrybucji w Czechach. Zarazem jest to też festiwal bardziej przyjazny widzom, łatwiej dostać się tu na filmy, o ile zjawisz się odpowiednio wcześniej, nawet godzinę przed seansem i ustawisz w wijącej się wzdłuż festiwalowych obiektów kolejce. LFŠ nie posiada bowiem systemu rezerwacji (poza nielicznymi wyjątkami dla najważniejszych gości), dlatego szanse, czy uda nam się dostać na seans, pomagają oszacować wolontariusze. Gdy liczba oczekujących chętnych zbliża się już do limitu sali kinowej, na końcu kolejki ustawia się osoba ze specjalnym znacznikiem, dając do zrozumienia, że wszyscy ustawieni za nią, nie mają już gwarancji dostania się na seans. Ja w tym roku nie zmieściłem się między innymi na pokaz głośnego “Sbornistra” (2025, reż. Ondřej Provazník), który rozpatrywany jest jako jeden z czeskich kandydatów do Oscara, jego omówienie ukaże się więc później. Z racji obowiązków zawodowych przy programie industry festiwalu, przyszedłem na projekcję zaledwie z półgodzinnym wyprzedzeniem, aby odkryć, że uprzedziło mnie już ponad 500 osób. Przyczyniła się do tego także pogoda – Uherské Hradiště zwykle latem skąpane jest w słońcu, w tym roku dominowały deszczowe i pochmurne dni, więc sale kinowe szybko zapełniały się do ostatniego miejsca.

Tegoroczna identyfikaca wizualna skrywa wiele kultowych dla LFŠ „easter eggów”.

Co zatem sprawia, że przegląd borykający się z problemami logistycznymi – oprócz limitów sal kinowych w liczącym ok. 25 tys. mieszkańców miasteczku niewystarczająca jest także infrastruktura noclegowa – przyciąga rzesze powracających co roku fanów? Jego wakacyjną aurę trudno porównać do innych festiwali filmowych. Po pierwsze, Letnia Filmowa Szkoła zrodziła się ze spotkań członków czeskich klubów filmowych (odpowiedników polskich DKF-ów), którzy spotykali się, aby dyskutować o kinie. Do dziś zachowała się tradycja wyjątkowych wstępów wygłaszanych przed projekcjami – ja w tym roku miałem okazję posłuchać krótkiej prelekcji jednej z legendarnych postaci “Filmovki”, Michaela Málka5, przed seansem filmu “Szczęki” (reż. Steven Spielberg, 1975). Po drugie, wyjątkowy jest program, przybliżający filmową klasykę i filmy niekoniecznie nowe, stawiający na walory edukacji filmowej. Chociaż na LFŠ nie ma sekcji konkursowych, ani czerwonego dywanu, przyznawane są nagrody za zasługi, także dla zagranicznych filmowców – w tym roku odebrali je osobiście m.in. Ulrich Seidl i Lukas Moodysson. Ważna wreszcie jest atmosfera miejsca, małego morawskiego miasteczka, które ożywa raz do roku w trakcie festiwalu, oprócz filmów na uczestników czekają liczne koncerty, debaty w festiwalowym miasteczku, które obrasta główne kino Hvězda, a nawet aktywności sportowe, takie jak poranna joga przed filmami. Nie każdy pokocha “Filmovkę” od pierwszego wejrzenia, ja jednak byłem już po raz trzeci i cenię sobie ten festiwal za spokojniejsze tempo, brak presji, który towarzyszy pokazom premierowym w Karlowych Warach oraz więcej czasu na spotkania i rozmowy ze znajomymi.

Cimbal Stage, czyli kultowe koncerty muzyki folklorystycznej przed kinem Hvězda.

Warto także dodać, że Letnia Filmowa Szkoła co roku pokazuje polskie filmy, które cieszą się ogromnym zainteresowaniem czeskich widzów, w tym roku były to np. “Minghun” (2023) Jana P. Matuszyńskiego, czy “To nie mój film” (2024) Marii Zbąskiej. Po Kinie na Granicy, które nie przyciąga jednak tak dużej widowni z różnych zakątków Czech, jest to druga okazja dla tutejszej widowni, aby obejrzeć te filmy z czeskimi napisami na dużym ekranie i spotkać się z twórcami. Mimo napiętego grafiku i niepowodzenia ze “Sbormistrem”, starałem się nadrobić zaległości z KVIFF i udało mi się obejrzeć debiut Kataríny Gramatovej “Nahoře nebe, v dolině já” (2024). Rozgrywający się na głębokiej słowackiej prowincji film, podobnie jak “Na druhé straně léta” Strakatego, opowiada dorastaniu młodych nastoletnich bohaterów, zagranych przekonująco przez naturszczyków. Do wybranych kin w Czechach i na Słowacji film trafi jesienią.

Pokazywane w tym roku w Karlowych Warach i Uherskim Hradiště filmy początkujących czeskich filmowców zaskakiwały swoją różnorodnością i osobistym podejściem ich twórców. Niewątpliwie dają nadzieję, że współczesne czeskie kino fabularne zacznie wkrótce dorównywać wciąż ciekawszym artystycznie dokumentom.

PRZYPISY:

  1. O historii festiwalu w Karlowych Warach pisałem w relacji z 53. KVIFF dla czasopisma “Apparatus”: https://www.apparatusjournal.net/index.php/apparatus/article/view/150/369 [dostęp 2.8.2025], losom festiwalu do roku 1989 poświęcona jest też monografia “Proplétání světů” (red. Jindřiška Bláhová, Wyd. Národní filmový archiv, 2023).
  2. Oficjalny zwiastun 59. KVIFF: https://www.youtube.com/watch?v=T5PhsASin4g [dostęp 2.8.2025]
  3. Podcast Brzmienie Świata z lotu Drozda, odcinek 108. „O Czechach, szczęściu i pustelnikach (gość: Aleš Palán)”: https://www.youtube.com/watch?v=KHNyp2hgMfQ [dostęp 2.8.2025].
  4. O etiudach wietnamskich twórców pisałem w innym artykule na blogu: https://www.mikolajgoralik.pl/czeski-wietnam-na-ekranie/.
  5. Rozmowa z Michaelem Málkiem w książce “Filmovka: 50 Letních filmových škol” (Jan Bergl, Grada Publishing, 2025), s 93-97.

Comments

Dodaj komentarz